Autorytety

one-way-street-362172_640

 

Rodzice?
Nauczyciel?
Partner?
Szef?
Nauka?
Najlepszy przyjaciel?
Ulubiony autor?
Postać z filmu?
Koleżanka z pracy?
Święty Mikołaj?
Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy przyjmowane są za wzorce…
A kim jest Twój autorytet? Dlaczego go potrzebujesz.. jeśli w ogóle? Czy może to tylko strach, przed ujawnieniem kim jesteś naprawdę?
Naturalnym zachowaniem człowieka jest przyjmowanie pewnych cech osobowości ludzi, wokół których się otacza. Jednak są pewne granice.
Obserwując ludzi, których spotykam w swoim życiu, z którymi utrzymuje bliższe lub dalsze relacje często zauważam tendencję do podążania za człowiekiem, który w ich odczuciu jest od nich lepszy,ważniejszy, mądrzejszy. Kimkolwiek on nie jest. Co gorsza, dla niektórych autorytetem staje  się ten, w którego otoczeniu akurat się znajdują. Siedzisz z kolegami w barze, więc będziesz zachowywał się i mówił to co oni, bo przecież co sobie o Tobie pomyślą, jeśli powiesz coś, z czym się nie zgodzą? Przestaną Cię lubić. Wyśmieją Cię. Wracasz do domu, do żony, która nie lubi kolegów, z którymi byłeś w barze, więc opowiadasz jej jak nudno było na spotkaniu i jak żałujesz straconego czasu, chociaż w rzeczywistości świetnie się bawiłeś… chociaż w zasadzie.. sam nie wiesz czy TY się świetnie bawiłeś. Na pewno oni – a skoro oni to Ty prawdopodobnie też..
Jak się czujesz ze sobą? Czy Twoje życie nie zamieniło się w festiwal obłudy? 
A teraz wyobraź sobie, że nie interesuje Cię niczyja opinia. Robisz tylko to, czego sam chcesz. To, na co masz ochotę i co uważasz za słuszne i rozsądne. Nikt Cię nie ocenia, możesz czuć się swobodnie. Co robisz? Jakie decyzje podejmujesz? Co mówisz w towarzystwie kolegów, żony, szefa czy przy rodzinnym stole? KIM NAPRAWDĘ JESTEŚ?
Moją uwagę przykuły słowa Michała Komara: „W tęsknocie za autorytetem kryje się niedorozwój sumienia spowodowany lenistwem umysłowym oraz brakiem moralnej samodzielności. Jest to choroba wyniszczająca narody w stopniu znacznie większym niż grypa, syfilis, półpasiec i próchnica zębów razem wzięte.”
Człowiek, który nie potrafi żyć i podejmować decyzji bez wzorowania kogoś, kogo uważa za swój autorytet jest po prostu moralnie niesamodzielny i umysłowo leniwy. Przecież każdy z nas posiada wewnętrzne zasoby, z których korzystając przy użyciu szczypty zdrowego rozsądku może samodzielnie kierować swoim życiem, nie bojąc się porażki. 
Jeśli chcesz nauczyć się żyć swoim życiem, korzystając ze swoich doświadczeń i zdolności, które posiadasz, proponuję Ci wejrzeć wgłąb siebie i na początku wniknąć w przyczyny Twojego poszukiwania życiowego autorytetu. Jeśli polegasz na innych zamiast na sobie to na pewno oznacza, że brak Ci zdrowej pewności siebie i swoich przekonań (jeśli w ogóle stworzyłeś już swoje przekonania). Co za tym idzie, prawdopodobnie masz problem z poczuciem własnej wartości. Dlaczego? Nie akceptujesz swojego wyglądu? Nie masz partnera, przez co wydaje Ci się, że jest z Tobą coś nie tak? W szkole nauczyciel regularnie udowadniał Ci, że jesteś nikim i z takim przekonaniem wszedłeś w dorosłe życie? A może rodzice w dzieciństwie nie dali Ci wystarczająco dużo ciepła i miłości? Powodów może być tak wiele, jak wielu ludzi żyje na świecie – każdy jest indywidualną jednostką, którą wykształciły jej indywidualne doświadczenia. Jakkolwiek by nie było – sięgnij podłoża problemu, zrozum siebie, swoje emocje i zachowania, a będzie Ci łatwiej znaleźć wewnętrzną siłę i motywację. 
Na koniec kilka słów przyprawionych nutą sarkazmu, aczkolwiek moim zdaniem mądrych i pobudzających do przemyśleń:

” Jeśli autorytet to ten facet lub dama na plakatach, które wieszamy sobie w chacie, to moimi byli w kolejności: King Kong, zespół Kombi i tajemnicza lady z ogromnym biustem siedząca na spychaczu. Nigdy nie miałem i nie mam prawdziwego autorytetu. Za dużo niewiadomych kryje się w każdym z nas, aby kogoś tak nazwać.”
Życzę Ci niegasnącej wiary w siebie i prawdziwej szczerości każdego dnia!
4 comments on “Autorytety
  1. Autorytet i ślepe naśladownictwo, to dwie różne sprawy. Nie ma nic złego w podziwianiu kogoś, w naśladowaniu czegoś, co uważamy za dobre i korzystne dla siebie. Nie świadczy to ani o niedorozwoju sumienia, ani lenistwie umysłowym czy braku moralnej samodzielności. Dlaczego ludziom tak trudno uznać fakt, że żadne z nas nie jest samotną wyspą? Od urodzenia jesteśmy poddani wpływom innych. Nie unikniemy tego.
    Osobiście uważam, że to między innymi właśnie brak autorytetów we współczesnym świecie nas degraduje. Nie mówię tu o młodzieńczym zapatrzeniu na celebrytów, ale autorytecie przez duże A.

    • racja, tylko kto jest autorytetem przez duże A?

      boję się używać tak wielkich określeń wobec ludzi. Rozumiem – odwzorowywać pewne dobre zachowania, ale nie człowieka, choćby dobrego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>