Druga połowa.

Może kiedyś znajdziesz swoją drugą połówkę. Może w końcu, po latach nieudanych, żałośnie kompromitujących związków, po wielu błędnych próbach szukania kogoś, kto wykorzystuje choćby 0.03 % swojego mózgu, który wątpliwie posiada, znajdziesz kogoś, kto o Ciebie zadba, przy kim będziesz czuła się bezpiecznie, kto rano pocałuje na dzień dobry i rzuci maślanym wzrokiem na nogi kusząco wychylające się z seksownej midi-spódniczki. Z całego serca życzę Ci takiego szczęścia w życiu przeogromnego, żebyś pożegnała się z samotnością raz, na zawsze…
Jaka druga połówka?  Czy ja naprawdę jestem jakąś niekompletną, niezintegrowaną połówką (oby nie) jabłka, która bez tej drugiej nic nie znaczy, nie jest jabłkiem? O co chodzi?
A tak całkiem serio, ostatnio usłyszałam słowa z pierwszego zdania (nie w moim kontekście, aczkolwiek moja feministyczna, druga strona medalu, poczuła się nieco urażona) i pomyślałam o tym, jak bardzo chore bywają stereotypy i bezmyślne przysłowia, nie zawierające w sobie ani krzty prawdziwości. Czy rzeczywiście tak jest, że człowiek, który nie ma partnera i żyje jako indywidualna, autonomiczna jednostka, jest tylko połową jakiejś całości i jeśli nie urządzi sobie podróży dookoła świata, żeby tą drugą część siebie odnaleźć, na zawsze pozostanie tylko częścią ( co sugeruje, że nigdy nie pozna i nie poczuje życia w pełni, bo przecież tylko w połowie..) ? Nie ma prawa do szczęścia?
Dla jasności – jak najbardziej uważam, że życie w związku przynosi za sobą wiele pozytywnych uczuć, emocji, przeżyć i że dwoje ludzi (dobrze dobranych) potrafi stworzyć strukturę, o wiele większą i mocniejszą od nich samych, ale to wszystko dlatego, że łączą się ze sobą dwie pełne, wartościowe, inteligentne istoty, a nie dwie marne połóweczki, które dopiero w komplecie stworzą coś dobrego. Uważam, że przyrównywanie ludzi do połówek owocu jest bardzo krzywdzące i uwłaczające godności jednostki (czy to mężczyzny, czy też kobiety – jako, że mamy równouprawnienie, XXI wiek i takie tam).
Poza tym, czy nie bywa w życiu tak, że ktoś dopiero uwalniając się z sideł toksycznego związku zaczyna rosnąć w siłę i pewność siebie? Zaczyna się rozwijać i ulepszać samego siebie? Czy nie znasz choćby jednej relacji w Twoim otoczeniu, gdzie mężczyzna hamuje kobietę przed rozwojem osobistym czy pójściem śladami swoich marzeń, aby w imię tego poświęciła się w całości jemu? Zdarza się też, że to kobieta trzyma partnera na tak zwanej smyczy i choć czasem go puści żeby sobie pobiegał z kolegami po podwórkowych klubach, to jednak jest na tyle ograniczona, żeby swoją zaborczością, zazdrością i chorym rozumieniem pojęcia partnerstwa blokować Jego pełnię możliwości.
Kiedy w parę dobierają się dwie dojrzałe osoby, które mają już pewne osobiste doświadczenia, ukształtowany światopogląd i mocny fundament pod stworzenie trwałego, spójnego związku, na pewno w określony sposób się uzupełniają. Różnice powstałe między nimi mogą poszerzać ich horyzonty, jeśli tylko obydwoje dopuszczają do swojej wyobraźni wizję partnera, nie tylko osobiste racje. Mogą tworzyć zgrany duet i wzrastać, wzajemnie motywując się do rozwoju – wspólnego i osobistego. Jednak, żeby stworzyć taką relację, potrzeba samoakceptacji, szacunku do siebie oraz inteligencji emocjonalnej, której niestety nikt nas w szkole nie nauczył.
Bo jak kochać kogoś, jeśli nie potrafisz nawet siebie..?
One comment on “Druga połowa.
  1. Żyjemy w czasach dość merkantylnych. W dosłownym tego słowa znaczeniu i w przenośni. Różnorodność zysków i strat wpisuje się w ogólny bilans. Lek ma swą chorobę, prawda ma swoje kłamstwo, dobro złem się uzupełnia. Gdy na cylinder pada światło, w trzech płaszczyznach odbicia widzisz kształtem różne cienie. Taka jest rzeczywistość i wszystkie trzy, paradoksalnie różne, są jednak prawdziwe. Punkt widzenia. Związki, w nich suma pojedynczych pełnych indywidualności, suma summarum winna być mandalą szczęścia, choć niedokładnie dookreśloną, punkt widzenia. Bywa, że im dokładniej znamy jedną z badanych wielkości tym mniej wiemy o drugiej. Dlatego wciąż w życiu zadajemy pytania, błądzimy, poszukujemy inspiracji, tworzymy, stawiamy hipotezy, idziemy do przodu, codziennie zmieniamy się, przez co – idąc dosłownie za tym, kto wie, może nawet regresem w nieskończoność – możemy nie zdążyć odnaleźć partnera w pełni ugruntowanego, wartościowego, inteligentnego itd. dla dnia naszego obecnego. Staramy się nie poddawać. Choć są chwile zwątpienia, bólu który trzewia pali, tęsknoty ogromnej, goryczy, łez i rozdarcia. Wszystkie te niepokorne myśli i niepokoje. Odwaga to nie jest życie bez strachu, to umiejętne panowanie nad nim, to obiektywne zrozumienie skąd pochodzi i kto jest jego autorem. Przy uważnej akceptacji możemy kochać wiele pięknych istot, niektóre z nich muszą jednak pozostać tylko/aż w sercach, bo nie w życiu. Ja, Człowiek to nasza praca na Ziemi. Jesteśmy rzemieślnikami planety. Jesteśmy usługodawcami. Naszym obowiązkiem jest prowokować w innych pożądane stany. Dostarczamy usługi polegające na myśleniu, czego efektem ubocznym są różnorakie emocje, różnorakie związki. Wpadamy w pułapki uogólnień; każdy organizm jest inny, środowisko uaktywnia nasze samolubne geny, memy. Kosmos naszego życia tutaj zarówno w skali mikro i makro nadal odkrywany jest przez Naukę. Dzięki niej można odrzucać ograniczenia, zabobony, powinności, zależności, racje czy inne, tzw. prawdy objawione. Chemia substancji człowieka, smakowity koktajl neuronalnych przekaźników tworzy reakcje umysłu, nasze wzajemne, nie zrozumiałe nawet dla nas samych reakcje, nie podlegające, jeszcze, racjonalnym wytłumaczeniom. Wiele nauk, w tym i psychologia, pozwala, teoretycznie rzecz biorąc, powiedzieć wszystko co się dzieje w nas i wokół nas, z dokładnością jednak ograniczona przez zasadę nieoznaczoności, przez te wszystkie konie trojańskie przypadkowości i nieprzewidywalności. Żyjemy w czasach bardzo ciekawych. Jesteśmy w przededniu możliwie ciekawych przemian: CERN 26.09.2015. Wieki temu Newton rozplótł tęczę, by kilka kolejnych po nim Darwin zgrabnie utarł nosa kreacjonistom. Za dni kilka stać będziemy na linii horyzontu zdarzeń kwantowych hipotez Hawkinga. Struny poezji na pięciolinii Nauki. Jeszcze nie odkryta potęga umysłów, kto wie co przyniesie nam jutro, lata, wieki kolejne. Co jest całością a co częścią zaledwie. Jest przyczyna jest i skutek, jest akcja jest reakcja. Jest umysł jest wiedza. Jest Nauka jest Miłość; to natura sprawcza wszelkiego bytu. Wieki temu osobniczy rozwój dał nam nerw krtaniowy dzięki któremu nasz gatunek zaczął mówić. Może za wieki kolejne nasze neuronalne przemiany mózgu dadzą nam możliwość telepatycznej komunikacji. Emerson pisał, że religie jednego wieku stają się literacką rozrywką wieków następnych. Dawkinsem Dla Ciebie te rozmyślania zakończę (i uśmiech i wdzięczność i serdeczności przy tej okazji wysyłam): Czyż nie wystarczy, że ten ogród jest po prostu piękny? Czy muszą mieszkać w nim jeszcze wróżki?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>